horror waciu stowarzyszenie Ho kultura wyskoku sztuka papilotów muzyka znoszona obrazy zmazy projekty z dykty grupa osób lękających się pustki porządek w chaosie chaos jest w porządku pseudointelektualny kotbełkot zapychajdziurawienie zaczerwienienie burdel sztuki odpadek nauki zapladnianie zdalne zdolne oddolne zawodne reklamacji nie uznaje sie uklony mile widziane reakcje przewidziane zaplanowane sa anulowane

piątek, 17 czerwca 2011

Land Art w Toruniu

English version will be posted soon...
Land art (sztuka ziemi) - czyli "zaczepianie" natury albo wręcz poddanie jakiejś materii zaczepkom (zasadom) przyrody, ingerencja z zewnątrz w celu wykreowania czegoś podkreślającego jej formę, aktywność, żywotność, reguły, poprzez kontrast bądź wpisanie się w jej rytm. Taka robocza, na chłopski rozum brana definicja land artu. Bardzo robocza i bardzo powierzchowna, ale sztuka land artu może przecież przybierać różne kształty spełniając warunek odniesienia się do ziemi, jej wytworów, krajobrazu, środowiska naturalnego.
21 maja mieliśmy pierwszą znaną mi toruńską próbę zmierzenia się z tą dziedziną sztuki przy okazji 1 edycji festiwalu Land Art organizowanego przez Pracownię Zrównoważonego Rozwoju. Tematem przewodnim imprezy była ochrona przyrody, zwrócenie uwagi na konieczność walki o zachowanie różnorodności biologicznej. Dziewięciu artystów miało możliwość wypowiedzenia się w tym temacie poprzez instalacje na terenie Parku Bydgoskiego. Wydarzenie na pewno ciekawe bo i sam land art jako kierunek jakoś nie zdążył się nam przejeść, wciąż wiele jest w tej dziedzinie do powiedzenia.
Zagadnienia, wokół których artyści zbudowali swoje wypowiedzi to: relacja człowieka z przyrodą, niejako próba sił (Uwaga: zły); szacunek dla swojej, cudzej i wspólnej przyrody, zagadnienie skali poczucia odpowiedzialności za obiekt zależne od zakwalifikowania go jako swoją/czyjąś własność (Witam na moim parku w waszym parku); spontaniczne przekształcanie środowiska naturalnego dla celów zabaw oraz zagadnienie "krzątania się", potrzeba zagarniania pod siebie, obudowywania się, zaznaczenia swojego miejsca mająca początek w wieku dziecięcym i przybierająca wtedy niesamowite formy (Kryjówka); sytuacja wyboru między zabudowywaniem, betonowaniem otoczenia a zachowaniem naturalnego krajobrazu - każdy musi samodzielnie zdecydować czego bardziej pragnie (Kółko i krzyżyk); nieustanny proces odradzania się przyrody, walka o przetrwanie (Odrodzenie); nierozsądne gospodarowanie surowcami naturalnymi i pokazanie możliwości ponownego wykorzystania materiałów, które są często marnotrawione i powodują nieodwracalne straty w przyrodzie (Drzewo-papier); włączenie się w naturalny cykl przyrody poprzez maksymalne wykorzystanie jej wytworów przy poszanowaniu żywego organizmu (Pierwiastek); zielone jako święte czyli nadanie ważności trawnikowi przy pomocy triku - wyznaczeniu jego granic sylwetką cieni drzew, dzięki zaskakującemu umiejscowieniu wymusza uwagę przechodniów (Shadow space); znowu nadanie ważności przyrodzie, tym razem poprzez znakowanie określonych miejsc w parku, działa tu zasada etykietowania - rzeczy dotychczas oczywiste (jak zarośla, szuwary) stają się bardziej wyraziste i przez to ważne (Uwaga! Dzika przyroda). Opis powyższych instalacji jest oczywiście subiektywną interpretacją opisów dostarczonych przez samych twórców i może lekko odbiegać od ich idei. Po bardziej wiarygodne opisy odsyłam na stronę http://www.pzr.org.pl/landart/.
Mnie dręczy jednak jedno pytanie: czy land art w Parku Bydgoskim spełnił swoje zadanie czyli spowodował wzmocnienie postaw proekologicznych u odbiorców? Pozostaje mieć nadzieję, że tak. Mimo, iż większość instalacji nie obyła się bez transportu samochodowego a tym samym emisji CO2 do atmosfery. Cóż, ekologiczna promocja ekologii to chyba wciąż utopia. Utopia, której nie do końca sobie i wam życzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz